Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

Puszcza Solska była jego domem - wspomnienie o Krystianie Herc ps. "Hel", "Tarzan"

Utworzono dnia 25.08.2015
Czcionka:

Joanna Łabanowicz
z domu Herc siostra Krystiana.

Puszcza Solska Była Jego Domem
Wspomnienie O Krystianie Herc Ps. "Hel", "Tarzan"

St. strz. Krystian Herc ps. "Hel", "Tarzan", syn Krystiana i Pauliny, urodzony 3 czerwca 1923r. w Józefowie k. Biłgoraja, był żołnierzem AK o niezłomnej odwadze i dzielności. Brał udział we wszystkich walkach z hitlerowskim najeźdźcą pod dowództwem Konrada Bartoszewskiego ps. "Wir" i Edwarda Błaszczaka ps. "Grom" w latach 1942-1944, broniąc ludności cywilnej przed wysiedleniami i terrorem hitlerowskim.

Często był wyróżniany po bitwach i akcjach przez swoich dowódców w raportach wojskowych. Doskonalił swoje umiejętności wojskowe na Kursach Młodych Dowódców Piechoty AK pod kierunkiem komendanta "Wira", awansując od szeregowca do sierżanta.

Został bestialsko zamordowany w dniu 17 lutego 1945r. przez żołnierzy Służby Bezpieczeństwa z Biłgoraja.

Historycy zajmujący się dziejami Zamojszczyzny w latach wojny 1939-1944 wspominają o Krystianie Hercu wielokrotnie w swoich publikacjach. Dlatego też chciałabym z pośród dostępnych mi dokumentów i własnych wspomnień przybliżyć postać mojego brata, młodszemu pokoleniu, dla którego w latach 1942-1944 Puszcza Solska była Jego Domem.

W książce pt. "Dywersja w Zamojszczyźnie 1939-1944" autorstwa Dr. Zygmunta Klukowskiego wydanej w 1947r. w tomie IV, str.78 znajduję wspomnienia partyzanta AK Czesława Mużacza ps. "Selim", "Wraga" dotyczące "Uwolnienia więźniów w Biłgoraju w dniu 20 grudnia 1943r.". Zapis fragmentów tych wspomnień przedstawia się następująco:

"Przyszła niedziela 19 grudnia. Niespodziewanie zjawił się u mnie "Wyżeł". Selim! dobra nowina, "Orsza" ostatecznie zgodził się na odbicie. Jutro musimy wyrwać "Żar" z więzienia, bo pojutrze mają ją wywieźć do Lublina. Trzeba będzie ściągnąć "Groma" i jakąś niewiastę. Natychmiast wysyłam też gońca do Józefowa po "Helę" i po "KRYCHA" jednego z najodważniejszych żołnierzy "Groma". Wieczorem przyszła "Hela" i "KRYCH". Przygotowuję wódkę, bo Ci najodważniejsi lubią pociągnąć z kieliszka. Około 10-tej wieczorem przyjechał "Grom" z "Wyżłem" a z nim Desant, Czarny, Fredek i Muniek… Przed Wolą pozostawiliśmy sanie w lesie pod opieką "KRYCHA", "Muńka" i "Władygi" i sami poszliśmy pieszo…"

Przyp. red. Kpr. Krystian Herc zginął śmiercią tragiczną w 1945r.

Jerzy Markiewicz w książce "Paprocie zakwitły krwią partyzantów", wydanej w 1962r., umieścił na stronie 12 całostronicowe zdjęcie Krystiana Herca ps. "Hel". Ponadto na stronie 176 i 177 zamieścił zdjęcia niektórych partyzantów, uczestników Kursu Młodych Dowódców Piechoty AK, w tym Krystiana Herca.

Krystian Herc ps. "Hel"

Partyzanci z Kursu Młodych Dowódców Piechoty AK: por. Konrad Bartoszewski "Wir", dowódca oddziału; szer. Henryk Nowak (poległ); szer. Kazimierz Nowak; szer. Franciszek Bolesław Jachimek (poległ); szer. Krystian Herc "Hel" (zginął); Aniela Nowak, sanitariuszka (poległa); Władysław Bury "Iskra" (poległ). Z książki J.Markiewicza "Paprocie zakwitły krwią partyzantów" – wyd. II, 1987r.

W drugim wydaniu książki "Paprocie zakwitły krwią partyzantów" z 1987r. napisanej w stanie wojennym, Jerzy Markiewicz nie mógł powtórzyć wyeksponowania zdjęcia całostronicowego KRYSTIANA ze względów politycznych, bowiem KRYSTIAN jako żołnierz AK zginął z rąk UB w 1945r.

Dlatego też, umieścił jego zdjęcie wśród jego kolegów uczestników Kursu Młodych Dowódców Piechoty AK por. "Wira" na ostatnich stronach książki.

Jan Grygiel, autor książki "Związek walki zbrojnej - Armia Krajowa w obwodzie Zamojskim 1939-1944 "wydanej w 1985r. na stronie 239 stwierdza co następuje:

"… do żelaznej gwardii "Groma" należy zaliczyć: Tadeusza Nowaka (Butryma), Kazimierza Nowaka, Tadeusza Szanajcę (Szuma), Krystiana Herca (Hela), Józefata Zmudę (Czarnego), Józefa Turczyńskiego (Spadochrona), Edmunda Maśkę (Jastrzębia), Józefa Strzałkę i innych."

Na okładce swojej książki autor przedstawił zdjęcie trzech żołnierzy AK. Pierwszy z prawej strony to mój brat Krystian Herc "Hel".

Pierwszy z prawej strony to Krystian Herc ps. "Hel"

Jan Grygiel w swojej książce przedstawił również pod nr.450 zdjęcie z opisem "Grom wśród swoich żołnierzy".

Ja rozpoznałam na tym zdjęciu następujące osoby: od lewej siedzą: Naklicki Jan, Błaszczak Edward (Grom), Zielonka, NN, od lewej stoją: Krystian Herc (Hel), Hajduk Lucjan (Hak), Żmuda Józefat (Czarny).

Grom wśród swoich żołnierzy

Jan Grygiel potwierdza również odwagę i waleczność Krystiana Herca "Hela" przytaczając w książce – Rozkaz dowódcy 9 pułku piechoty – p.o. Adama - Stanisława Prusa z dnia 11.listopada 1943r., w którym udziela się pochwały strzelcowi HELOWI (Krystianowi Hercowi) za dzielne zachowanie się w obliczu nieprzyjaciela w czasie akcji w dniu 23 października1943r. i awansując go na starszego strzelca.

Wyżej wymieniony "Rozkaz" przytaczam za autorem książki ze strony 413

Przy okazji tych wspomnień o Krystianie Hercu "Helu", pragnę sprostować pomyłkę jaka powstała w książce Jerzego Markiewicza "Nie dali ziemi skąd ich ród". Na stronie 347 pod zdjęciem 171 Krystiana Herca "Hela", jest napis Tadeusz Szanajca (Szum), a powinien być: Krystian Herc (Hel). Pomyłka powtarza się przy spisie ilustracji na stronie 386.

Gdy Krystian Herc "Hel" wstąpił w 1942r.do partyzantki AK w Józefowie, miał zaledwie 19 lat. Nasza Mama Paulina zmarła w 1941r. zaś nasz ojciec Krystian zmarł w 1942r. W 1942r. miałam 10 lat i razem z siostrami i Krystianem pozostaliśmy sierotami bez opieki. Najstarszy brat Edward, żołnierz walk 1939r., był w niewoli niemieckiej. Byliśmy w rozpaczy i baliśmy się o naszą przyszłość. Po mieście w Józefowie rozeszła się pogłoska, że Niemcy rozpoczęli wysiedlanie mieszkańców na Zamojszczyźnie i na ich miejsce sprowadzają kolonistów. Wiedziałam też, że w Józefowie tworzy się partyzantka, ponieważ mój brat Krystian wraz z innymi kolegami coraz częściej zaczął przebywać w lesie. Kiedyś powiedział mi, że musimy się przygotować, gdy Niemcy zechcą wysiedlić mieszkańców Józefowa. Wówczas jeszcze tego wszystkiego nie rozumiałam. Wiedziałam, że w Józefowie są Niemcy, że zabijają Polaków i trzeba się przed nimi schować.

Teraz wiem, że utworzono Oddziały Dywersji Bojowej AK, które atakowały zasiedlone przez niemieckich kolonistów wsie. Wiem, że od listopada 1942 do stycznia 1943 roku przeprowadzono wiele akcji zbrojnych, w których brał udział mój brat Krystian. Brat wpadał w nocy do domu aby się wykąpać i przebrać w czystą bieliznę, którą starsza siostra miała zawsze przygotowaną dla niego. Wtedy dowiadywaliśmy się o stoczonych akcjach i bitwach partyzanckich z Niemcami.

O tym, że w lesie odbywają się szkolenia wojskowe wiedziałam, bowiem mój starszy brat Edward, gdy wrócił z niewoli niemieckiej, wstąpił też do oddziału partyzanckiego Konrada Bartoszewskiego "Wira" i jako kapral prowadził w lesie zajęcia z nowo przyjętymi partyzantami. Ponieważ w Józefowie miał piekarnię, nie mógł być stale w lesie i na zajęcia dojeżdżał rowerem. Będąc na miejscu w Józefowie, zaopatrywał oddziały partyzanckie w chleb. Z uwagi na to, że mąka była na kartki partyzanci sukcesywnie przywozili swoją mąkę i w nocy furmankami odbierali chleb dla oddziałów znajdujących się w lesie. Po chleb zawsze przyjeżdżał wesoły i dowcipny partyzant Józef Strzałka ps. "Zagłoba".

Mieszkańcy Józefowa przekazywali sobie wiadomości o działalności oddziałów partyzanckich w wielkiej tajemnicy. Ludzie, którzy przychodzili po chleb do piekarni zawsze wspominali gdzie była akcja i kto w tej akcji zginął. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że terror stosowany przez okupanta. wobec ludności cywilnej w postaci aresztowań, egzekucji i zsyłek do obozów zagłady był powszechny na Zamojszczyźnie. Widziałam terror hitlerowski w Józefowie na własne oczy i z opowiadań mieszkańców, bowiem całą okupację hitlerowską spędziłam w Józefowie.

Przypominam sobie jak na początku lutego 1943 roku, bratowa moja, żona mojego starszego brata Edwarda, wysłała mnie z bańką kapuśniaku na "Górę Winiarczyka". Musiała wiedzieć, że stacjonuje tam oddział "Wira" i w tym mój brat Krystian, dla którego ten kapuśniak był przeznaczony. Była bardzo śnieżna zima i drogi były bardzo zaśnieżone. Bańka, którą niosłam bardzo mi ciążyła więc stale ją przekładałam z ręki do ręki. Mijała mnie policja niemiecka ale nie reagowała na mój widok. Przechodziłam też obok domu Miąca ps. "Korsarz", przy którym jego córka, moja 11-letnia rówieśniczka, jeździła na sankach. Spytałam ją gdzie jest twój tatuś? Ona odparła mi, że "jestem za głupia, żeby ona mogła mi powiedzieć". Zabolało mnie, bo ja o partyzantach wiedziałam więcej niż ona. Więc poszłam dalej, wspinając się z trudem po śniegu na szczyt góry. Gdy weszłam do chaty zastałam tam nie tylko Krystiana ale i mojego starszego brata Edwarda. Bracia byli przerażeni moim widokiem. Ja zdołałam tylko ze męczenia wykrztusić "kapuśniak Wam przyniosłam". Wtedy też zobaczyłam ojca Mirki i innych znanych mi mężczyzn z Józefowa. Widziałam też broń oraz suszące się onuce i buty. Bracia kazali mi szybko wrócić do domu i nikomu nie mówić gdzie byłam i co widziałam. Wówczas jednak zrozumiałam, że poznałam wielką tajemnicę moich braci. Gdy po 67–miu latach przeczytałam na stronie 308 książki Jerzego Jóźwiakowskiego "Armia Krajowa na Zamojszczyźnie", w tym wspomnienie Konrada Bartoszewskiego "Wira" o zbiórce partyzantów na "Górze Winiarczyka" w dniach 2, 3 i 4 – tego lutego 1943r., fakt ten nadał moim wspomnieniom z "kapuśniakiem" pełnej wiarygodności czasowej.

Pamiętam dokładnie dzień 26 lutego 1943r. Ktoś przybiegł do nas do domu i krzyknął "Niemcy otaczają Józefów". Brat Edward pobiegł do swojego kolegi Paulina Borysa i razem pobiegli się schować na Majdan Nepryski. W domu zostałam wraz z siostrami Marią i Lucyną. Za chwilę weszli Niemcy i krzyczeli "Raus, Raus, Raus". Na dworze zobaczyliśmy już grupy ludzi, których pędzono na Rynek. Nie wiedzieliśmy po co nas pędzą? Po drodze, dowiedzieliśmy się, że w nocy zostali odbici przez partyzantów z posterunku policji Bartoszewski "Wir" i Miąc "Korsarz". Przypuszczaliśmy, że może nas wywiozą na Majdanek? Okazało się, że wszystkich pędzą do sali Domu Ludowego. Gestapowcy dzielili osobno mężczyzn i kobiety z dziećmi. W sali ja z siostrami zajęłyśmy miejsce na scenie, żeby lepiej widzieć co się będzie działo. Ludzie wchodzili do sali a esesmani co pewien czas wchodzili z listami i wywoływali nazwiska mieszkańców. Wywoływanym kazali przechodzić do osobnej sali. Baliśmy się, bo mieliśmy dwóch braci w partyzantce: Krystiana i Edwarda. Ale widać było, że zależało im wyłącznie na rodzinach tych, którzy brali udział w odbiciu partyzantów Bartoszewskiego "Wira" i Miąca "Korsarza". Po wielokrotnym wzywaniu przez esesmanów ujawnienia się tych rodzin, wstała jedna kobieta i wskazała rodziców Konrada Bartoszewskiego "Wira". Niemcy od razu w brutalny sposób wyprowadzili rodziców Konrada na Rynek wraz z ich chorą córką. Pozostałej ludności kazali wyjść z sali na Rynek. Niemcy ustawili rodziców K. Bartoszewskiego na gruzach spalonego budynku. Rodzice trzymali córkę pod ręce i spokojnie stali. Oficer Niemiecki przyprowadził pluton egzekucyjny, który oddał salwę do stojących. Gdy pluton odszedł, oficer niemiecki podszedł do leżących i oddał z pistoletu strzał do każdej z osób i odszedł. Potem padła komenda "rozejść się" i wszyscy w popłochu rozbiegli się. Była to pierwsza egzekucja w Józefowie, która utkwiła mi w pamięci na całe życie. Nigdy też nie mogłam zrozumieć dlaczego ta kobieta zdradziła. Przecież była ich sąsiadką i dlaczego żaden sąd partyzancki czy cywilny jej nie osądził.

Po latach, gdy rozmawiałam z moim bratankiem Edkiem, wspomniał, że był wówczas ze swoją mamą na tej egzekucji.

"Miałem wtedy 8 lat – wspominał – i gdy stałem z mamą w tym tłumie na Rynku, to przyszła mi myśl do głowy, że gdy Niemcy będą strzelać do ludzi, to najważniejszą rzeczą jest chronić głowę. Dlatego też rękami zacząłem kopać dołek w piasku, żebym mógł schować głowę gdy Niemcy będą strzelać."

Ten przykład jest dowodem jak strach przed terrorem hitlerowskim wpływał na ludność cywilną, a w szczególności na psychikę dzieci.

Jerzy Jóźwiakowski, autor książki pt. "Armia Krajowa na Zamojszczyźnie" tom I, podaje na stronie 467 i dalszych zestawienie pt. "Akcje zbrojne oddziałów dywersyjnych i leśnych w obwodzie AK Biłgoraj od marca do grudnia 1943r.".

W trakcie czytania tego zestawienia, zaczęłam sobie przypominać, wiele wydarzeń, o których słyszałam od mojego brata Krystiana, gdy opowiadał je swojemu starszemu bratu też żołnierzowi AK.

Dzisiaj już nie pamiętam szczegółów, ale wiem, że tam gdzie był Konrad Bartoszewski "Wir" i Edward Błaszczak "Grom" tam również zawsze był mój brat Krystian.

Brał udział w likwidacji szpicli i konfidentów, przy wysadzaniu mostów, niszczeniu torów kolejowych i urządzeń stacji kolejowych oraz wykolejeniu lokomotyw, w zdobywaniu cukru, owsa, zboża i amunicji oraz niszczenia urządzeń tartaków. Ponadto brał udział w walkach z policją niemiecką i ukraińską oraz walczył z kałmukami nad Tanwią. Bohatersko walczył z Wehrmachtem w akcji "Wehrwolf" w czerwcu 1943r.

Baliśmy się o Krystiana, bo był młody i bardzo odważny. W październiku 1943r. słyszałam, że były bardzo ciężkie walki o ufortyfikowany posterunek niemiecko – ukraiński w Łukowej gdzie zginął żołnierz AK – Józef Droździel ps. "Radykał".

Dzisiaj, z książki Jerzego Jóźwiakowskiego z opisu tej walki podanej na stronie 494 przez Zbigniewa Rżewskiego (Fernando) dowiedziałam się szczegółów tej walki i wybiórczo przytaczam następujący fragment:

"Fernando tymczasem wypełnia powierzone mu zadanie. Taszczy buldoga do drugiego pokoju, gdzie "Grom" ze swoimi ludźmi kontynuuje robotę, szybko Łączy lont i spłonkę, wkłada w otwór i wyciąga zapałki lecz nie chcą się palić. Fernando klnie jak szewc. Wreszcie zapala lont zatlił się tylko i zgasł. Fernando na próżno szuka i tarmosi kieszenie. Na szczęście zjawia się "Grom" z zapałkami, wyciąga lont zapala po raz drugi. I znów to samo, gaśnie. Podczas gdy "Grom" usiłuje po raz trzeci zapalić lont, Fernando i HEL (KRYSTIAN HERC) rzucają butelki zapalające. Brzęk szkła, wybuch i słup ognia strzela w sufit. Wybiegają…"

Teraz wiem, jak ta akcja przebiegała. Wiem, że Krystian tak jak zawsze był aktywny i odważny w boju.

Mieszkańcy Józefowa przychodząc do naszej piekarni po chleb, bardzo często opowiadali mojemu bratu Edwardowi zasłyszane wiadomości. Ja przysłuchiwałam się tym wiadomościom ale nigdy ich nie rozpowszechniałam. Pewnego dnia w czerwcu 1944r. słyszałam, jak jakaś kobieta opowiadała, że Wehrmacht walczy z partyzantami w lasach Lipskich i Janowskich. Innego razu słyszałam, że w tych lasach są partyzanci radzieccy i polscy ale z Armii Ludowej. Innym razem słyszałam jak pewna kobieta mówiła do brata, że partyzanci się przebili i idą teraz do Puszczy Solskiej i odpoczywają na Rynku w Józefowie. Zaciekawiła mnie ta wiadomość i pobiegłam na Rynek. Zobaczyłam mnóstwo zmęczonego i zabrudzonego wojska, siedzącego na ziemi i trzymającego broń. Niektórzy szukali wody do picia, inni żeby się obmyć. Jeszcze inni szukali jedzenia. Pobiegłam do domu i opowiedziałam bratu jaka jest sytuacja na Rynku. Brat Edward, dał mi cztery bochenki chleba i poszłam na Rynek. Nie wiem dlaczego ale dwa bochenki dałam partyzantowi, który mówił po rosyjsku i dwa partyzantowi mówiącemu po polsku. Dlaczego tak postąpiłam, tego sobie nie mogłam wytłumaczyć. Wiedziałam tylko, że gdzieś jest Krystian i może też mu ktoś da kawałek chleba.

Innym razem, ktoś powiedział, że nad Tanwią, Niemcy ustawili oddziały kałmuków a oddziały "Groma" i "Wira" walczą z nimi. Bałam się, bo wiedziałam, że tam jest mój brat Krystian. Wśród ludności Józefowa, na początku czerwca, rozeszła się też pogłoska, że Niemcy szykują akcję zniszczenia partyzantów w Puszczy Solskiej. Mieszkańcy zaczęli szybko kopać schrony w przeróżnych miejscach i je maskować. Niemcy przy użyciu ogromnej ilości wojska, artylerii i lotnictwa przeprowadzili wielką operację mającą na celu zniszczenie ugrupowań partyzanckich na terenie Puszczy Solskiej. Oddziały partyzanckie AK i BCH zostały otoczone przez wojska Wehrmachtu i w lasach w rejonie Osuch, doszło do tragicznej bitwy, w której zgrupowania partyzanckie zostały doszczętnie rozbite.

Gdy na początku lipca 1944r., Krystian zjawił się w domu w Józefowie, byliśmy bardzo szczęśliwi. Chcieliśmy się dowiedzieć jak udało mu się przeżyć niemiecką akcję pod kryptonimem "Sturmwind II".

Krystian opowiadał, że Wehrmacht dokonał pełnego okrążenia naszych oddziałów i sukcesywnie uszczelniał kocioł, uniemożliwiając nam manewry. Siła ognia Niemców była bardzo duża a naloty samolotów rozpoznawczych zwiększały celność strzelania artylerii. Padał deszcz, wozy i konie grzęzły w błocie. Rannych i zabitych było coraz więcej. Niektórzy partyzanci, wdrapywali się na drzewa aby się ukryć przed Niemcami. Niemcy wnet ich zauważyli i zestrzeliwali. Inni, którzy poszli na bagna, potopili się lub zostali przez Niemców zauważeni i zastrzeleni. Ja byłem w oddziale "Wira" i razem z nim przebijałem się przez okrążenie – opowiadał dalej Krystian. Zgodnie z ustaleniami, oddział "Wira" przebijał się przez linię rzeki Sopot na wchód od gajówki Karczmiska. Inne oddziały miały podążać za nami ale straciły łączność, bo natrafiły na Niemców i zostały w tyle. "Wir" podał nam kierunek natarcia i natarcie na pozycję Niemców ruszyło. Niemcy strzelali na ślepo, bo była mgła. Gdy dotarliśmy do pozycji Niemców zaczęła się walka na śmierć i życie. Część naszego oddziału skierowała się na uroczysko Maziarze i tam zginęła. W czasie akcji przebijania ranny został Tadeusz Szanajca ps. "Szum". Został postrzelony w brzuch i okolice pęcherza. Ja z innymi kolegami przenieśliśmy go w bardziej bezpieczne miejsce. Spotkałem sanitariuszkę "Ninę", która opatrywała rannego lekarza "Radwana" i powiedziałem jej, że "Szum" jest bardzo ciężko ranny i pobiegłem dalej się przebijać. Po wyjściu z kotła pod Osuchami, wróciliśmy szukać rannych i znaleźliśmy sanitariuszkę "Ninę" z rannym "Szumem" i "Radwanem" dla których zaraz zorganizowaliśmy transport do szpitala. "Szum" jednak zmarł. Potem pytano Krystiana jeszcze o bardzo wiele innych wydarzeń i walkach w których brał udział

Wszyscy cieszyliśmy się, że Krystian jest domu i że mimo niebezpieczeństw i ciężkiego partyzanckiego życia przeżył okupację, walcząc w obronie ludności cywilnej przed hitlerowskim terrorem i przesiedleniami. Podobnie jak wiele tysięcy partyzantów AK i BCH, walczył o wolną i suwerenną Polskę.

Po w kroczeniu wojsk radzieckich na ziemię Zamojską w 1944r. Krystian Herc ps. "HEL", "Tarzan" podobnie jak wielu innych żołnierzy AK, ukrywał się przed aresztowaniem przez NKWD i UB. W dniu 17 lutego 1945r. wraz z kolegami, partyzantami Stanisławem Paniakiem, Leonem Gontarzem i Edwardem Grochowiczem, Krystian odwiedził chorego Lucjana Hajduka w domu Józefa Szponara w Majdanie Nepryskim. Około godziny 15- tej żołnierze UB z Biłgoraja otoczyli dom, w którym znajdowali się partyzanci. Krystian przebił się przez okrążenie i uciekał w kierunku torów kolejowych. Jego ucieczkę zauważył kierowca jednego z wozów żołnierzy UB i pobiegł za Krystianem, strzelając do niego z broni maszynowej. Krystian padł ranny na skarpie śniegu za torami kolejowymi. Napastnik zbliżył się do Krystian z wycelowaną bronią, wtedy Krystian broniąc się oddał strzał z pistoletu i zabił ubowca oraz strzelił do nadbiegającego dowódcy UB. Zbiegli się pozostali żołnierze UB i zaczęli strzelać z broni maszynowej do leżącego Krystiana i kolbami rozbili mu głowę.

Żołnierze UB aresztowali pozostałych partyzantów AK, podpalili dom, w którym znajdowali się partyzanci i nie pozwolili sąsiadom na jego gaszenie. Z nóg Krystiana zdjęli buty i zostawili go w polu, na śniegu przy 20-sto stopniowym mrozie.

UB nie zawiadomił rodziny o zaistniałym zdarzeniu. Późnym wieczorem zawiadomiła nas koleżanka Krystiana, że został ON zabity przez UB i leży na polu w Majdanie Nepryskim. W obawie, że wilki mogą w nocy zbezcześcić zwłoki, brat Edward pojechał saniami po Krystiana i przywiózł go do domu. Widok zwłok był straszny. Zwłoki były całe we krwi i podziurawione pociskami z broni maszynowej. Głowa strzaskana była od uderzeń kolbami. UB postawiło bratu zarzut samowolnego zabrania zwłok i nie pozwolono na obmycie zwłok i przygotowanie ich do pogrzebu. Pogrzeb odbył się w dniu 19 lutego 1945r.i stał się wielką manifestacją ludności Józefowa i okolic. UB nie pozwoliła pochować go na cmentarzu wśród swoich kolegów partyzantów. "Selim" nazwał Krystiana Herc ps."Hel" jednym z najodważniejszych żołnierzy "Groma". Był żołnierzem AK od 1942-1945r. i spoczywa na cmentarzu w Józefowie razem ze swoim starszym bratem Edwardem również żołnierzem AK ps. "Hak".

Miał 22 lata i całe życie przed sobą. Miał również swoje marzenia i plany na przyszłość. Nie miał czasu się ożenić, choć wielu dziewczynom się podobał. Zawsze był towarzyski, koleżeński, uprzejmy i elegancki. Na pewno byłby dobrym mężem i ojcem bo bardzo kochał życie rodzinne i uwielbiał dzieci.

Marzył, żeby zostać marynarzem, stąd jego partyzancki pseudonim "Hel". Być może, że byłby Kapitanem Żeglugi Wielkiej lub projektantem budowy statków i z pasją by uprawiał żeglarstwo.

Jego bestialska śmierć pogrążyła całą naszą rodzinę w głębokiej rozpaczy i pogrążyła również w smutku i zadumie jego żyjących kolegów partyzantów.

W czasie całego okresu walk z hitlerowskim najeźdźcą żadna niemiecka kula nie dosięgła KRYSTIANA HERCA ps. "Hel", "Tarzan", dopiero zabiła GO kula Polaków w wojnie polsko-polskiej w 1945 roku.

Grób Krystiana Herca "Hela" w Józefowie

Z okazji Wszystkich Świętych pojechałam w 2010r. z rodziną do Józefowa na groby rodziców. Odwiedziłam również na Majdanie Nepryskim miejsce gdzie zginął mój brat Krystian. Spotkałam tam Pana Jana Knapa, który mieszkał w sąsiedztwie domu Józefa Szponara, w którym 17 lutego 1945r. byli partyzanci. Pan Jan Knap opowiadał, że wówczas gdy przyjechali żołnierze Urzędu Bezpieczeństwa pod dom Józefa Szponara miał 9 lat i dokładnie pamięta te wydarzenia. Opowiadał dalej, że na ulicy stały dwa samochody ciężarowe z żołnierzami z UB. W pewnym momencie żołnierze zeskoczyli z samochodów i okrążyli dom Józefa Szponara. Wtedy z domu wybiegł jeden mężczyzna i zaczął uciekać w kierunku torów kolejowych. Jeden z żołnierzy UB pobiegł za uciekającym i strzelał do niego. Uciekający padł za torami na skarpę śniegu. Widziałem jak wielu żołnierzy UB biegło do leżącego i słyszałem liczne strzały. Potem widziałem też jak wyprowadzono z domu Józefa Szponara innych mężczyzn i ładowano ich na platformę samochodu. Żołnierze UB podpalili dom Józefa Szponara i nie pozwolili sąsiadom gasić. Do tej pory miejsce po spalonym domu jest puste i zarośnięte jest drzewami i krzewami.

Dla upamiętnienia miejsca wydarzeń zrobiłam zdjęcie miejsca, w którym zginął Krystian Herc "Hel". Krystian zginął w śnieżną i mroźną zimę, natomiast zdjęcia przedstawiają porę jesienną i nie oddają dramatu tej chwili.

Spotkanie na Majdanie Nepryskim w dniu 31.10.2010r. Od lewej: Lucjan Kowalczuk, Henryk Łabanowicz, Jan Knap, Joanna Łabanowicz z d. Herc siostra Krystiana.

 

Majdan Nepryski - teren zarośnięty to miejsce po spalonym domu Józefa Szponara

 

Majdan Nepryski – Teren dawnego ogrodu za domem Józefa Szponara, przez który uciekał Krystian Herc "Hel" w stronę torów kolejowych

 

Tory kolejowe PKP w Majdanie Nepryskim – to za tymi torami zginął Krystian Herc "Hel"

 

Zdjęcia z rodzinnego albumu:

Krystian Herc "Hel" – 1943

 

Edmund Maśko, ks.Józef Widawski, Krystian Herc – 1938

Ks. Józef Widawski, rezydent z Józefowa, duchowy przewodnik młodzieży i społecznik, aresztowany przez Niemców w 1939/40, zginął w Oświęcimiu.

 

Krystian Herc ze swoimi siostrami. Od lewej: Lucyną i Joanną – 1938

 

Krystian Herc, Grzyb, Jan Żmuda – 1938

 

Od lewej: Helena Grochowicz, Józefat Żmuda "Czarny", Joanna Herc (siostra Krystiana), Krystian Herc "Hel", Bronisława Grochowicz, Jan Buczek "Dąbek", NN, Grochowicz – 1943

 

Od lewej stoją: Józefat Żmuda "Czarny", Bronisława Grochowicz i jej brat, siedzą: Helena Grochowicz, Krystian Herc "Hel", Maria Grochowicz, Jan Buczek "Dąbek" – 1943

 

Joanna Herc (siostra Krystiana), Jasio Maśko syn Muńka Maśki "Jastrząb", Krystian Herc "Hel", Anna Malawska i Jadwiga Mart kuzynki Krystiana – 1943

 

Joanna ze swoim bratem Krystianem Herc " Hel" – 1943

 

Bronisława Grochowicz z Krystianem  Hercem "Hel" – 1943

 

Władysław Herc " Rekin" zginął pod Osuchami w 1944r. Zwłoki rozpoznała jego matka po chusteczce w jego kieszeni – w lipcu 1944r. Pochodził ze Zwierzyńca.

 

Edward Herc "Hak" żołnierz walk 1939r.

 

Szkolił nowo wstępujących do AK partyzantów w oddziałach leśnych. Jego piekarnia w Józefowie zaopatrywała oddziały partyzanckie w chleb. Edward był moim najstarszym bratem. Ludwik Mieczysław Buczek w książce "Osuchy 1939-1945" na stronach 94-95, pisze jak Ludwik Buczek "Brzeziak" wstąpił 4 lutego 1943r. do piekarni Edwarda Herca po chleb dla kompanii "Kruka".

 

Życiorys Krystiana Herca ps."Hel", "Tarzan" napisany w 2013r. przez jego siostrę Joannę Łabanowicz z d. Herc – lat 81

St. strz. Krystian Herc ps. "Hel", "Tarzan",syn Krystiana i Pauliny z d. Mart urodził się 3 czerwca 1923r. w Józefowie k. Biłgoraja. Ojciec Krystiana był mistrzem piekarskim. Miał w Józefowie własną piekarnię i dwa sklepy z pieczywem.

Krystian uczęszczał do szkoły podstawowej w Józefowie. Był ministrantem w kościele, a w szkole należał do harcerstwa. Był koleżeński i aktywny w pracach społecznych.

Gdy był w siódmej klasie szkoły podstawowej, na koniec roku szkolnego z okazji Święta Morza, które w kraju obchodzone było bardzo uroczyście, zorganizowano dla starszych uczniów wycieczkę do Gdyni. Krystian wziął udział w tej wycieczce. Pobyt Krystiana w Gdyni i nad morzem wywarł na nim wielkie wrażenie. Wtedy postanowił zostać marynarzem i po powrocie poinformował o tym swoich rodziców. Rodzice nie byli tym zachwyceni ale widząc jego entuzjazm zaczęli przygotowywać wymagane przez szkołę wyposażenie osobiste dla ucznia. Do wyjazdu jednak nie doszło z powodu zbliżającej się wojny w 1939r. Wtedy Krystian wstąpił do organizacji młodzieżowej "Junacy", których członków do wojska nie powoływano. Mobilizacją objęty został Edward, starszy brat Krystiana, który w czasie walk wrześniowych dostał się do niewoli niemieckiej.

W czasie działań frontowych, które przeszły przez Józefów we wrześniu 1939r, spalona została większa część budynków miasteczka w tym również nasza kamienica.

Po przejściu frontu na ulicach i placach pozostała porzucona przez wojsko broń, amunicja i inny sprzęt wojskowy. Krystian wraz kolegami Ryśkiem Czapką, Tadkiem Sobczakiem, Heńkiem Kowalem, Władkiem Puźniakiem pod kierownictwem nauczyciela Jana Trochimiuka zaczęli zbierać porzuconą broń. Broń składali i czyścili u Sobczakowej, a naprawiali u Słupskiego w kuźni.

W 1941r. przez Józefów zaczęły przetaczać się na wschód zwiększone transporty wojskowe. Niemcy przygotowywały się do ataku na Związek Radziecki. Wśród ludności powstawała panika. Nasza Mama w obawie o synów Krystiana i Edwarda, który był w niewoli niemieckiej, zmarła na atak serca dwa dni przed uderzeniem Niemców na ZSRR w czerwcu 1941r.

Niemcy zobowiązali Tatusia do wypieku chleba na kartki. Jednak w tym czasie Tatuś zachorował i cały ciężar opieki nad rodziną i piekarnią spadł na Krystiana. Miał wtedy 18 lat.

W styczniu 1942r. Tatuś zmarł i zostaliśmy sierotami. W lutym w tym samym roku wrócił z niewoli niemieckiej starszy brat Edward. Razem z Krystianem podjęli pracę w piekarni wypiekając chleb na kartki.

Pod koniec 1942r. bracia zaczęli potajemnie znikać wieczorami z domu. Okazało się, że należą do organizacji wojskowej. Coraz częściej dochodziło do akcji dywersyjnych na obiektach kolejowych i innych w których brał udział Krystian.

W 1943r. nastąpiło natężenie działań dywersyjnych i walk partyzanckich z Niemcami. Krystian zaczął mnie wysyłać do różnych miejsc i domów z tajemniczymi przesyłkami. Okazywało się, że były to tajne meldunki albo broń krótka i amunicja. Nocami przyprowadzał do domu młodych chłopców – ochotników do partyzantki, których trzeba było nakarmić, często przyodziać i przeprowadzić we wskazane miejsca. Robiłam to chętnie, z zaangażowaniem i w wielkiej tajemnicy przed rówieśnikami i sąsiadami. Miałam dopiero 11 lat.

Krystian brał udział we wszystkich walkach z hitlerowskim najeźdźcą pod dowództwem Konrada Bartoszewskiego ps. "Wir" i Edwarda Błaszczaka ps. "Grom" w latach 1942-1944 broniąc ludności cywilnej przed wysiedleniami i terrorem hitlerowskim.

Często był wyróżniany po bitwach i akcjach przez swoich dowódców w raportach wojskowych. Doskonalił swoje umiejętności wojskowe na Kursie Młodych Dowódców Piechoty AK pod kierunkiem Komendanta "Wira".

Historycy zajmujący się dziejami Zamojszczyzny w latach1939-1945 wspominają o Krystianie Hercu ps. "HEL" wielokrotnie w swoich publikacjach.

Na przykład: W książce pt. "Dywersja w Zamojszczyźnie 1939-1944 autorstwa Dr Zygmunta Klukowskiego wydanej w 1947r w tomie IV str.78 znajduje się wspomnienie partyzanta AK Czesława Mużacza ps. "Selim"," Wraga" dotyczące uwolnienia więźniów w Biłgoraju w 20 grudnia 1943r.Selim w swych wspomnieniach stwierdza m.in.: "natychmiast wysłałem też gońca do Józefowa po Helę i Krycha (Krystian Herc), jednego z najodważniejszych żołnierzy Groma.

Jerzy Markiewicz w książce pt." Paprocie zakwitły krwią partyzantów" wydanej w 1962r. umieścił na str. 12 całostronicowe zdjęcie Krystiana Herca ps. "HEL" oraz na str. 176 i 177 zdjęcia niektórych partyzantów uczestników Kursu Młodych Dowódców Piechoty AK. w tym Krystiana Herca ps. "Hel".

Jan Grygiel autor książki "Związek walki zbrojny-Armia Krajowa w obwodzie Zamojskim 1939-1944" wydanej w 1985r. na str. 239 stwierdza: "…do żelaznej gwardii "Groma" należy zaliczyć: Tadeusza Nowaka (Butrym), Kazimierza Nowaka, Tadeusza Szanajcę (Szuma), Krystiana Herca (Hela), Józefata Żmudę (Czrnego), Józefa Turczyńskiego (Spadochrona), Edmunda Maśkę (Jastrzębia), Józefa Strzałkę (Zagłobę) i innych.

Na okładce swojej książki autor przedstawił trzech żołnierzy AK, jednym z nich jest Krystian Herc (podający amunicję).

Autor książki również na zdjęciu Nr 450 podpisanym "Grom wśród swoich żołnierzy" przedstawia Krystiana Herca stojącego za "Gromem".

Jan Grygiel przytacza również w książce " Rozkaz dowódcy 9 Pułku Piechoty z dnia 11 listopada 1943r., w którym udziela się pochwały strzelcowi "Helowi" (Krystianowi Hercowi) za dzielne zachowanie się w obliczu nieprzyjaciela w czasie akcji w dniu 23.10.1943r. oraz awansuje na starszego strzelca.

Jerzy Jóźwiakowski, autor książki pt. "Armia Krajowa na Zamojszczyźnie" tom I, podaje na str.467 i dalszych, zestawienie pt. "Akcje zbrojne oddziałów dywersyjnych i leśnych w obwodzie AK Biłgoraj od marca do grudnia 1943r." Krystian brał czynny udział w tych akcjach. Były to akcje dotyczące likwidacji szpicli i konfidentów, wysadzanie mostów, niszczenie torów kolejowych i urządzeń stacyjnych oraz wykolejanie transportów kolejowych. Brał udział w walkach z policją niemiecką oraz walczył z kałmukami nad Tanwią.

Bohatersko walczył z Wehrmachtem w akcji "Wehrwolf" w czerwcu 1943r.

W książce Jerzego Jóźwiakowskiego, uczestnik walk Zbigniew Iżewski (Fernando) opisuje ciężką walkę o ufortyfikowany posterunek niemiecko- ukraiński w Łukowej, w której to walce aktywny udział brał również Krystian Herc.

Gdy na początku czerwca 1944r Niemcy rozpoczęli akcję pod kryptonimem "Sturmwind II" na partyzantów w Puszczy Solskiej, Krystian był w oddziale "Wira".

Gdy oddziały partyzanckie otoczone zostały przez Wehrmacht i w lasach w rejonie Osuch doszło do tragicznej bitwy, Krystian razem z partyzantami "Wira" przebił się przez okrążenie niemieckie.

Po wkroczeniu wojsk radzieckich na ziemię zamojską w lipcu 1944r. Krystian Herc ps. "Hel" podobnie jak wielu innych żołnierzy AK ukrywał się przed aresztowaniem przez NKWD i UB. Przystąpił do akcji "BURZA".

W dniu 17 lutego 1945r. został bestialsko zamordowany w Majdanie Nepryskim przez służby UB z Biłgoraja. Pogrzeb odbył się 19 lutego 1945r i stał się wielką manifestacją mieszkańców Józefowa i okolic. UB z Biłgoraja nigdy nie pozwoliło pochować go wśród swoich kolegów partyzantów. Spoczywa na cmentarzu w Józefowie razem ze swoim starszym bratem Edwardem również żołnierzem AK ps. "Hak".

Krystian Herc ps." Hel", "Tarzan" był żołnierzem AK o niezłomnej odwadze i dzielności, walczył o wolną i suwerenną POLSKĘ.

 

Bibliografia

  1. Wydawnictwo Materiałów do dziejów Zamojszczyzny w latach 1939-1944 pod redakcją Dr Zygmunta Klukowskiego – Zamość tom III –1946r., tom IV – 1947r.
  2. Zygmunt Klukowski – Dziennik z lat okupacji zamojszczyzny1939-1944. Lubelska Spółdzielnia Wydawnicza – Lublin 1958r.
  3. Jerzy Markiewicz – Paprocie zakwitły krwią partyzantów – O wielkich bitwach w Puszczy Solskiej w czerwcu 1944r. – Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza – Warszawa 1962r.
  4. Jerzy Markiewicz – Nie dali ziemi skąd ich ród – Wydawnictwo Lubelskie – Biłgoraj 1967r.
  5. Jan Grygiel – Związek walki zbrojnej – Armia Krajowa w Obwodzie Zamojskim1939-1944 – Państwowe Wydawnictwo Naukowe – Warszawa 1985r.
  6. Jerzy Markiewicz – Paprocie zakwitły krwią partyzantów – O wielkich bitwach w Puszczy Solskiej w czerwcu 1944r. – Wydawnictwo lubelskie – Lublin 1987r.
  7. Edward Herc – Działania wojenne na Zamojszczyźnie we wrześniu 1939r. – Wydawnictwo "Bez Erraty" – Lublin 1995r.
  8. Ludwik Mieczysław Buczek – Osuchy 1939-1945 – Drukarnia TINTA – Działdowo 2009r.
  9. Jerzy Jóźwiakowski – Armia Krajowa na Zamojszczyźnie – tom I/II – Norbertinum – Lublin 2007r.

Zdjęcia: Reprodukcje z wymienionych w bibliografii książek oraz z archiwum własnego Autorki.

Tychy, grudzień 2013r.

Godziny pracy:
Poniedziałek 8:00 - 16:00
Wtorek 8:00 - 17:00
Środa 8:00 - 17:00
Czwartek 8:00 - 17:00
Piątek 8:00 - 17:00
Sobota 8:00 - 15:00

MODERNIZACJA - REMONT MBP  w Józefowie realizowana jest w ramach  Programu Wieloletniego Kultura+ Priorytet Biblioteka+ Infrastruktura bibliotek